Samodzielne jedzenie

Samodzielne jedzenie. Wyzwanie dla dziecka czy rodzica?

Obawy rodziców dotyczące samodzielnego jedzenia

Dla wielu rodziców karmienie jest bezpieczne. W ich mniemaniu nie grozi dziecku niebezpieczeństwo związane z zadławieniem, samodzielnym dawkowaniem sobie jedzenia. Czują się bezpiecznie, że mogą podawać takie ilości, jakie w ich odczuciu będą odpowiednie, mają kontrolę nad tym, ile dziecko zje. Kiedy je samo, bawi się jedzeniem, to nie jest już takie oczywiste. Samodzielne jedzenie jest wyzwaniem dla dziecka, które uczy się czegoś nowego, jednak nierzadko z jeszcze większym wyzwaniem mierzy się rodzic. Obawy dotyczące zagrożenia dla dziecka z jednej strony, komfortu dla rodzica z drugiej strony powstrzymują przed rozpoczęciem samodzielnego jedzenia. A przecież to bardzo ważny krok w rozwoju dziecka, nie tylko z zakresu odżywiania. To również przygoda i możliwość poznania świata, pogłębienia relacji z opiekunem. Kiedy rodzic szuka pomocy w gabinecie dietetyka, warto rozwiać wątpliwości i zwrócić uwagę na aspekty rozwojowe tej zmiany.

Rozwój przez jedzenie. Zalety samodzielnego jedzenia.

Prawidłowo pracujący ośrodek odczuwania sytości i głodu.

W rozwojowym podejściu do wyborów żywieniowych kładzie się nacisk na rolę uczenia się i doświadczeń wczesnodziecięcych. Pionierką badań w tym zakresie była Davis, która wykazała, że niemowlęta i małe dzieci, którym podawano do wyboru zdrowe produkty, przyrządzone bez użycia cukru, soli i innych przypraw, potrafiły wybrać pożywienie odpowiednie do swego fizycznego rozwoju i zdrowia. Badania te przyczyniły się do powstania tzw. teorii „mądrości organizmu”, wskazującej na znaczenie wrodzonych preferencji pokarmowych. Teoria ta jednak sprawdza się jedynie wtedy, kiedy mamy dostęp do zdrowego pożywienia (za: Ogińska-Bulik, 2017), co w obecnych czasach jest bardzo utrudnione. Zaufanie dziecku w kwestii ilości zjadanego pokarmu przekłada się na prawidłowo pracujący ośrodek odczuwania sytości i głodu. Zbyt duża ingerencja rodzica powoduje jego rozregulowanie. W efekcie dziecko nie potrafi odczytywać oznak  wysyłanych przez ciało, co prowadzi do np. przejadania lub emocjonalnego jedzenia. Korygowanie polega na ponownym nauczeniu odczytywania sygnałów związanych z apetytem i głodem, a to proces długotrwały i żmudny. Lepiej od samego początku zadbać o prawidłowe wykształcenie się tego mechanizmu regulacji.

Większa wiara we własne możliwości.

Dziecko, które może jeść samodzielnie, doświadcza wielu sukcesów.  Bierze warzywo w rączkę i celnie transportuje ze stolika do ust – sukces, odgryza odpowiedni kawałek, gryzie, przełyka nie krztusząc się – znowu sukces. Takie działania podnoszą wiarę we własne możliwości, a także obniżają poziom stresu. Dzięki czemu dzieci chętniej kosztują nieznane smaki i produkty, nawet jeśli traktują jedzenie jak zabawę, to dobrze, bo skojarzenia są przyjemne. Rozgotowana marchewka wpychana łyżeczką do buzi nie będzie się kojarzyć dobrze, zwłaszcza jeśli transport odbywa się łyżka za łyżką, szybko i z naciskiem. Warto pamiętać, że takie doświadczenia zostają u dzieci na długo, wywołując awersje do produktów czy jedzenia.

Zmniejszona frustracja.

Kiedy dziecko je samodzielnie, zmniejsza się frustracja w relacji matka- dziecko. Nie ma złości, że niemowlę za mało zjadło, odtrąca łyżeczkę czy wypluwa jedzenie.  Między opiekunem a maluchem pojawia się zaufanie. Jeśli zadbamy, aby dziecko jadło zdrowo i regularnie, bez przekąsek, słodyczy, to naprawdę jest duża szansa, że samodzielnie zje wystarczająco dużo by zaspokoić swoje potrzeby. Nie możemy też mierzyć możliwości dziecka na nasze, ludzi dorosłych. To również dlatego dla dzieci stosuje się inną, mniejszą zastawę. To co można zrobić najlepszego dla dziecka to danie mu wyboru, zaufania jego samodzielności.

Lepsza stymulacja – dostarczanie bodźców.

Poprzez kontakt z różnymi fakturami (grudki, gładkie/chropowate powierzchnie) usta, język, podniebienie i cała jama ustna w naturalny sposób przyswaja nowe bodźce sensoryczne. Odwrażliwia się na te bodźce, zapisując je w pamięci jako znane. Brak takich sensorycznych doświadczeń (np. zbyt długie podawanie pokarmów w postaci zblendowanych papek) może przyczyniać się do występowania nadwrażliwości w obrębie jamy ustnej. (P. Aubrecht – Prądzyńskiej, 2017)

Lepsza koordynacja.

Dzieci, które jedzą samodzielnie, w wieku 2 lat maja lepsza koordynację ręki i dłoni niż dzieci, które są karmione. Przekłada się to na ogólną sprawność motoryki małej i dużej, lepiej rozwijające się rodzaje chwytów palcami. 

Pozytywny wpływ na rozwój mowy.

Dziecko spożywając różne potrawy rozwija umiejętności żucia, gryzienia, odgryzania – usprawnia aparat artykulacyjny (wargi, język, podniebienie, policzki). Ponadto biorąc samodzielnie pokarmy i wkładając je do buzi ćwiczy motorykę małą. W mózgu obszary odpowiadające za mowę znajdują się niedaleko tych odpowiedzialnych za ruch ręki. Rozwijając motorykę małą, pośrednio stymulujemy rozwój mowy. Ważne jest także to, że pokarmy mają różną konsystencję, temperaturę, kolor, kształt. Tego typu doświadczenia dają szerokie pole do rozmowy z rodzicem i do poszerzania słownictwa: „Banan jest miękki, a marchewka twarda”, „Czy jogurt jest ciepły czy zimny” itd. 

Samodzielne jedzenie rzeczywiście może być dużym wyzwaniem, okazuje się, że bardziej dla zatroskanego rodzica, ponieważ z perspektywy dziecka to jedynie możliwość dobrej zabawy i rozwoju. Przekonujmy rodziców do podejmowania prób i odejścia od idealnego sposobu jedzenia, bez plam i okruszków. To właśnie kleksy, latające kluseczki i okruchy stanowią największą rozwojową wartość!

Więcej informacji na temat wprowadzania pokarmów stałych i roli samodzielnego jedzenia w rozwoju dziecka i relacji z opiekunem dowiesz się podczas kursu „Praca z dziećmi w perspektywy psychodietetycznej”.

Sprawdź szczegóły. Start 3 edycji: 24 października

Anna Paluch
Latest posts by Anna Paluch (see all)