napad objadania się

Napad objadania się. Dwie historie

Napadowe objadanie się to zaburzenie związane z przyjmowaniem dużej ilości kalorii, często z przyczyn emocjonalnych, gdzie to nie głód wyznacza granice, ale emocje i sytuacja w jakiej znajduje się osoba. Zaczyna się od restrykcji żywieniowych, ale czy napad objadania się zawsze wygląda tak samo?

Obżarstwo napadowe czy kompulsywne objadanie się jest zaburzeniem odżywiania, które ma swoje miejsce w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych. Jednak coraz częściej ataki objadania się i jedzenie więcej niż na to wskazuje nasze zapotrzebowanie dzienne, wiążą się z czynnikami psychologicznymi: emocjami, kryzysami, przekonaniami dotyczącymi diet. Mamy do czynienia z zaburzeniem z pogranicza, gdzie nie występuje pełny zestaw objawów, a jednak praca z pacjentem tylko na zasadzie edukacji żywieniowej nie jest wystarczająca. Pacjenci często uważają, że mają słabą samokontrolę, nie wytrzymują i po kilku godzinach, dniach, tygodniach diety rzucają się na jedzenie. To problem, który ma swoje tło w psychologii i bez tej wiedzy, nie będziemy w stanie pomóc. Najlepszym rozwiązaniem byłaby praca z psychologiem lub psychodietetykiem, jednak często dla pacjentów to początkowo temat tabu, więc spacjalista swoim wsparciem i postawą wobec takiej osoby może pomóc. Również pracując z osobami, które korzystają ze wsparcia psychologicznego wiedza na temat powstawania tego zaburzenia, czynników, które mają znaczenie pomoże lepiej dostosować interwencje dietetyczne.

Historia pierwsza

Młoda dziewczyna, eksperymentuje z dietami, chciałaby szybko schudnąć, nie ma zamiaru czekać długo na efekty. Skoro to kalorie powodują tycie, stara się jeść ich jak najmniej. Najczęściej je jogurt, w ciągu dnia, w szkole przegryza jabłko. Czyta o dietach, szuka sposobów. Warzywa i owoce, najlepsze, bo nie trzeba tak bardzo liczyć kalorii. Złości się na wszystkich w domu, potem jest jej przykro, że jest niemiła. Nie wie czemu się tak złości. Łapie kilka gorszych ocen, czuje się jakoś słabo. Nie daje się zaprosić koleżankom, bo jak się wytłumaczy z niejedzenia, a co jeśli się podda? Po miesiącu schudła trochę, ale dlaczego nie mogłaby więcej? Chociaż z drugiej strony, coraz gorzej się czuje, jest jej zimno i ciągle myśli tylko o tym, czego nie może zjeść, bo jak zacznie to nie skończy. Łamie się. Zjada płatki z mlekiem, dwie miseczki, za dużo. Kolejnego dnia nie je przez cały dzień, żeby odpokutować. Chciałaby jeść normalnie, ale tak się boi, bo napewno przytyje. Jest zmęczona i skołowana, zjada kromkę świeżego chleba i kolejną, następną. To już koniec, wszystko zaprzepaściłam…

To historia o subiektywnym objadaniu się, przecież dwie miseczki płatków z mlekiem, więcej niż zwykle owoców to nie objadanie się. Dla osoby, która wprowadziła sobie ogromne restrykcje i przez jakiś czas wytrzymywała, to będzie napad objadania się. Zaczęło się niewinnie od „schudnięcia paru kilo”, jednak skończyło się błędnym kołem restrykcji i subiektywnego objadania się. Niewinny początek to często dezinformacja, powielane mity, że tylko na diecie 1000kcal można mieć efekty. Wielu osobom brakuje podstawowej wiedzy dotyczącej funkcjonowania organizmu. Niedojadanie i głód wywołane restrykcjami dietetycznymi, doprowadza do skraju możliwości utrzymania samokontroli. Pojawia się paradoks kontroli mentalnej, im bardziej staramy się tłumić myśli i odczucia związane z jedzeniem i głodem, tym silniej, jak bumerang wracają, a to w pewnym momencie doprowadza do złamania ustalonych reguł dietetycznych.

Jeżeli taka sytuacja nie trwała długo, a często tak jest, kiedy osoba eksperymentuje z dietą potrzebna jest dokładna i staranna edukacja żywieniowa. Warto przeanalizować funkcjonowanie osoby w tym schemacie diety: jak się czuła, jak często myślała o jedzeniu, jakie uczucia pojawiły się po zjedzeniu czegoś, a jakie po ataku objadania? Należało by powoli wprowadzać dodatkowe produkty by powrócić do ilości na jaką jest zapotrzebowanie. Należy obalać mity dietetyczne i przekonania dotyczące diet. Jeśli lęk przed powrotem do jedzenia jest duży, warto skonsultować sytuacje z psychologiem.

Historia druga

Pani w wieku około 40 lat, pracująca mama w wiecznym niedoczasie. Chciałaby wszystko ogarnąć sama, być idealną mamą i pracownikiem, swoje potrzeby zostawia na szary koniec. Po dzieciach została z nadwagą, którą zaczyna redukować regularnie co miesiąc. Niestety w międzyczasie dzieci dostają złe oceny, mąż ma pretensje, a mama narzeka, że za rzadko ją odwiedza. W pracy też przychodzi okres w miesiącu, kiedy nie wiadomo w co włożyć ręce. Ciągle ktoś ma do niej pretensje, a ona się tak stara…dlaczego oni też nie mogliby się postarać? „To tak trudno poprawić sprawdzian? Wybrać nowa pralkę? A czy mama nie ma znajomych, przecież widzą się w każdy weekend?” Kiedy w jej głowie kotłują się te myśli, atakują jedna za drugą, nawet się nie orientuje i zjada prawie całą tabliczkę czekolady. „Jestem taka beznadziejna…Jest mi niedobrze, zjem trochę orzeszków, żeby mnie nie mdliło po czekoladzie. Padam na twarz. Jeszcze tylko kilka oliwek. Znowu kupił te cukierki, przecież prosiłam. Zjem tylko dwa.” Dzwoni mama z pretensjami, że to zawsze ona musi dzwonić pierwsza, słucha jej nie tłumacząc się, zjada resztę cukierków. Zasypia z myślą, że jutro znowu zacznie…

Natłok spraw do załatwienia, obowiązkó, trudnych emocji, w które ta osoba wsłuchuje się, działa, ale nie wypowiada głośno swoich pretensji, nie tłumaczy się, tłumi, odreagowuje w jedzeniu. Problem z wyrażaniem emocji, planowaniem, delegowaniem zadań, akceptacją dla porażek, ambicją, toksycznymi relacjami. Zamiast przeanalizowani źródła i popracowania nad tymi sferami życia jest objadanie się i kolejne restrykcje. Taka dieta nigdy nie będzie skuteczna, efekty nigdy nie będą trwałe, jeśli zatracenie się w trudnych myślach, tworzenie w głowie scenariuszy, odbierze energie na samokontrolę w jedzeniu.

Napad objadania się, czy kompulsywne objadanie, które charakteryzuje naprawdę znaczną część osób odchudzających się, najczęściej następuje w sytuacji kryzysu, wiąże się z emocjami, granicą możliwości związanej z samokontrolą. 

Mechanizmy obejmują:

  • Ograniczenie ilości jedzenia w celu uzyskania kontroli w chwili, kiedy sytuacje zewnętrzne odczuwane są jako będące poza kontrolą, najczęściej spotykany u pacjentów z niedowagą.
  • Zmniejszenie ilości jedzenia w celu wywarcia wpływu na innych, np. by zakomunikować przeżywany stres.
  • Przejadanie się jako nagroda, charakterystyczne dla osób z nadwagą.
  • Napadowe objadanie się i/lub wymioty w celu uporania się z niekorzystnymi zdarzeniami lub negatywnym nastrojem. Napadowe objadanie się ma tutaj dwie cechy:
  • Sposób na odwrócenie uwagi, od problemu,
  • Moduluje odczuwany nastrój, ponieważ osłabia intensywność odczuwanych emocji.

Strategie do zastosowania:

  • Proaktywne rozwiązywanie problemów nakierowane na sytuacje wywołujące,
  • Rozwój funkcjonalnych metod modulacji nastroju,

Pacjent musi zrozumieć, że napady nie zdarzają się bez powodu. A tak chciałaby to wiedzieć, by nie musieć wkładać wysiłku w ich opanowanie. Emocje oczywiście mają wpływ, ale nie są też bezpośrednim czynnikiem wywołującym napad, raczej zapalnikiem. Natomiast to nieprawidłowe wzorce odżywiania takie jak restrykcje i chaotyczne jedzenie, wywołują napady w sytuacjach kryzysu emocjonalnego. 

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat mechnizmów powstawania napadowego objadania się, przekonań jakie często twarzyszą pacjentom, a z którymi należy się rozprawiać, zapraszam na nowy Mini-ekurs: Napadowe objadanie się. Program pracy z pacjentem. Start już 10 lutego!

napad objadania
Anna Paluch