współczucie

Budujemy odporność psychiczną – współczucie

Zgodnie z naszym planem i sierpniowym wyzwaniem w projekcie pora przestać teoretyzować, a zamiast tego wziąć się do pracy. Skoro wiemy już, że radzenie sobie z przeciwnościami, stresem i kryzysami wymaga odpowiedniej, rozwiniętej odporności psychicznej, to naszym celem powinno być zadbanie o jej wzmacnianie.

Na szczęście, jak już ostatnio wspomniałam, wszystkie znaki na niebie, a raczej obserwacje psychologów wskazują, że oczywiście każdy z nas poprzez naszą historię życia, środowisko, wychowanie, temperament ma pewien poziom odporności psychicznej, dlatego też niektórzy lepiej radzą sobie w podobnie trudnych warunkach, co pokazują okrutne doświadczenia wojenne i wspomnienia ocalałych, to jednak rezyliencję można wzmacniać. Na naszą odporność psychiczną składają się poszczególne zasoby, których obecność czy poziom sprawia, że radzimy sobie lepiej z trudnościami. Każdy z tych zasobów jest nam potrzebny i każdy w określony sposób buduje w nas jeszcze mocniejszą barierę, by z kryzysami walczyć w pełnym uzbrojeniu lub ze spokojem mnicha akceptować to, co trudne, a na co nie mamy wpływu. Tyle tytułem wstępu. Przez najbliższe 10 dni codziennie pojawi się wpis dedykowany jednemu z zasobów z praktycznymi wskazówkami, w jaki sposób możesz go wzmacniać.

Oto zasoby, które wybrałam:

  • współczucie
  • wdzięczność
  • elastyczność i kreatywność
  • wiara w siebie
  • aspiracja
  • realistyczny optymizm i humor
  • uważność
  • równowaga i zdrowe przyjemności
  • wybaczanie
  • siła moralna i odwaga

Niektóre z zasobów należą do tych podstawowych, które powinny stanowić fundament naszej odporności np. uważność, wdzięczność, współczucie dla siebie, a inne z kolei mogą nam zapewnić prawdziwy rozkwit i optymalne funkcjonowanie np. kreatywność, pewność siebie. Bez względu na wszystko warto dbać i każdą z tych cech, warto aby nas definiowały. Codziennie możemy wykonać krok by poszczególne podkreślić.

Współczucie

Jednym z zasobów, które większości z nas jest znane, jednak w innej formie niż ta wartościowa dla rezyliencji jest współczucie. Staramy się przecież odczuwać współczucie wobec bliskich, czy nawet osób obcych, ale których dotknął np. kataklizm. Nie mamy z tym problemu, chyba, że cierpimy na zaburzenie osobowości. Oczywiście niektórzy z nas są bardziej współczujący inni mniej, niektórzy wzruszają się na prezentowanych spotach reklamowych, czy dokumencie o złym traktowaniu zwierząt. Cierpimy. Chcielibyśmy pomóc. Współczujemy. Współczucie to zainteresowanie cierpieniem i w miarę możliwości chęć niesienia pomocy.

Ale co ze współczuciem wobec siebie?

To właśnie nad tym zasobem warto popracować, ponieważ jak pokazują badania osoby odczuwające samowspółczucie mają większą rezyliencję i zdolność powrotu do równowagi. Obniża się samokrytycyzm i wzmacnia poczucie własnej wartości, sprzyja ambicji i odnoszeniu sukcesów. W tym kontekście działa zasada wzajemności. Powinniśmy siebie traktować tak jak innych i odwrotnie. Tymczasem okazywanie sobie współczucia, traktowane jest jak użalanie się nad sobą. A to zupełnie dwie różne strony medalu, skrajne stwierdzenia. Jesteśmy wobec siebie wymagający i krytyczni, niestety wpływ na to ma wychowanie: „chłopaki nie płaczą”, „nie wolno się smucić”, „musisz dać radę”. Ukrywamy swój ból, ignorujemy go i przez to odzieramy się ze spokoju i harmonii, bo nie pozwalamy sobie spojrzeć w głąb siebie.

Według Kristin Neff, prekursorki badań nad samowspółczuciem (self-compassion) na to uczucie składają się elementy:

  • Uważna świadomość przykrych emocji. Spokojnie, ale uważnie widzimy, co się dzieję. Akceptujemy, że czujemy ból. Dajemy sobie do tego prawo.
  • Poczucie jedności z całym światem. Wszyscy cierpimy, nikt nie jest odosobniony i każdy ma do tego prawo. Wszyscy chcieliby odczuwać niezmiennie szczęście, ale los płata figle. Ludzie nas ranią. Poczucie, że każdy tak ma, zmniejsza nasze napięcie, pozwala złapać właściwą perspektywę, chroni właśnie przed użalaniem się.
  • Okazywanie sobie życzliwości i wsparcia. Owszem może zauważasz, że cierpisz, ale trudno ci powiedzieć sobie dobre słowo, otulić się zrozumieniem. Zamiast krytykować się za wrażliwość, okaż sobie akceptacje dla tego stanu tu i teraz. Wiemy przecież, że strach nie wspiera rozwoju i nie motywuje, nie można sobie samemu robić krzywdy.

Self-compassion w praktyce

  • Przypomnij sobie sytuacje w której byłeś dla kogoś współczujący. Jakie pojawiły się myśli? Co czułeś, w jakich miejscach w ciele? Co miałeś ochotę zrobić dla tej osoby, o co zapytać?
  • Spróbuj sobie przypomnieć jak w sytuacji kryzysu lub trudnej sytuacji potraktowałeś siebie? Jakie wobec siebie pojawiły się uczucia? Co pomyślałeś o sobie? Jakbyś siebie nazwał?
  • A teraz postaraj sobie przypomnieć ostatni kryzys, który przechodzisz, czy niedawno przechodziłeś. Postaraj się potraktować siebie jak cierpiącego przyjaciela czy bezbronnego uchodźce, wobec którego żywiłeś współczucie.
  • Połóż rękę w miejscu, w którym najbardziej odczuwasz emocje i powtarzaj sobie:

„To jest chwila cierpienia”
„To część mojego życia, ale również życia każdego innego człowieka.”
„Tak, to boli”
„Wielu ludzi również cierpi, to nas definiuje jako ludzi.”
„Chcę sobie teraz pomóc. Zrobie to w ten sposób:….”
„Pragnę okazać sobie czułość.”
„Akceptuję siebie w tym stanie.”

Postaraj się w tym tygodniu, w gorszych momentach wybaczać sobie chwilową słabość. Bądź samowspółczujący, tak jak współczujesz innym. Niech to będzie wyjście do działania i poprawy samopoczucia. Wybierz kilka zwrotów, które będziesz sobie powtarzasz w momencie, kiedy powinnaś okazać sobie współczucie.

Czy współczucie wobec siebie należy do tych zasobów psychicznych, które wymagają od ciebie dopracowania? Też łatwiej u ciebie o samokrytykę niż samowspółczucie? Uważasz, że poprawa tej zdolności mogłaby pomóc ci poczuć się lepiej i mocniej w życiu, czy może wręcz przeciwnie?

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, specjalistą ds. żywienia, trenerem w Psychologia w Polsce, właścicielką Gabinetu Psychodietetycznego Flow by Ania, autorką projektu “80 dni dookoła zdrowia”, E-kursów "Zaprojektuj Swój Zdrowy Styl życia", czy "Psycho dla dietetyka" ale przede wszystkim lubię i chciałabym inspirować do wprowadzania zmian w swoim stylu życia. Na zdrowie należy patrzeć całościowo i naprawdę trwałe i skuteczne efekty to wynik działań w wielu obszarach. Jednak te kroki są małe i bezbolesne, w ten sposób budują nasze nawyki i zostają z nami na dłużej w przeciwieństwie do szybkich rozwiązań i restrykcji. Szukanie sposobów dzięki narzędziom psychologicznym jak i dietetycznym w podnoszeniu jakości naszego życia jest moją pasją.
Anna Paluch