A gdyby tak posłuchać reklam skierowanych do dzieci?

 

O tym, że telewizja szkodzi wiemy nie od dziś. Jako specjaliści skupiamy się na negatywnym wpływie  zbyt długiego korzystania z telewizora – związanym z ogólnym przestymulowaniem, problemami związanymi z rozwojem mowy i trudnościami z odczytywaniem stanów emocjonalnych innych osób. Oczywiście najbardziej narażoną grupą są dzieci. Niestety w dzisiejszych czasach włączanie bajek ma na celu nie tylko zapewnienie maluchom rozrywki, coraz częściej telewizja staje się odpowiednikiem „niani”.

W 2010 roku Artur Mazur, Izabela Szymanik, Paweł Matusik, Ewa Małecka-Tendera opublikowali artykuł dotyczący roli reklam i medióww powstaniu otyłości u dzieci. Autorzy zwrócili uwagę na przerażającą ilość czasu, który dzieci spędzały na aktywności związanej z korzystaniem z elektronicznych urządzeń „Dzieci spędzają około 4–5 godzin dziennie, korzystając z różnych rodzajów mediów. Niejednokrotnie jest to najdłuższy czas aktywności dziecka na robieniu czegokolwiek, oprócz spania. Nawet najmłodsze dzieci w wieku przedszkolnym spędzają więcej czasu przed ekranem telewizora lub monitora niż bawiąc się na podwórku”. Patrząc na dzisiejszą rozbudowaną ofertę produktów, których grupą docelową są dzieci, śmiem twierdzić, że sytuacja nie uległa zmianie, co więcej z roku na rok się pogarsza.

Skupmy się zatem na skutkach jakie wywiera TV na dzieciach i ich nawykach żywieniowych.

Skutki bezpośrednie:nieumiarkowanie w jedzeniu żywności, która charakteryzuje się słabą jakością oraz niskimi wartościami odżywczymi, a także ograniczenie aktywności fizycznej. Małe dzieci i młodzież dosięga błędne koło siedzącego trybu życia: brak chęci do poruszania się ->jednostka z nadwagą porusza się z trudem -> kiedy się porusza doświadcza dyskomfortu, niepewności i źle się czuje -> jeszcze bardziej zmniejsza swoją aktywność fizyczną  nadwaga zaś powiększa się w związku z czym znowu wracamy do braku chęci poruszania się.

Skutki pośrednie:odnoszą się do niewłaściwego postrzegania wartości żywieniowej jedzenia. I tu, nie rzadko zaczynają się spięcia na linii rodzic-dziecko.  Spory zazwyczaj dotyczą konkretnych produktów i ich marek. Dzieci swoimi trudnymi dla opiekuna emocjami  wymuszają zakup takiego a nie innego produktu. Za tę sytuację odpowiadają nie bajki lecz reklamy.  Dzieci, które nie ukończyły jeszcze 8 roku życia nie rozumieją podstawowego celu reklamy. Odbierają jej przekaz dosłownie, identyfikują się z ich bohaterem przez co wzrasta dziecięca ufność i łatwowierność.

 

A może nie jest tak źle?

Niestety jest. Mario Becciu oraz Anna Rita Colasanti zwracają uwagę na tak zwaną odwróconą piramidę zdrowego żywienia. Gdyby nasze dzieci miały dostosować się do zaleceń żywieniowych płynących z reklam ich dieta wyglądałaby następująco:

 

 

Inne – 8%

Suche ciastka i słodkie przekąski -18%

Napoje – 18%

Nabiał – 12%

Cukierki i gumy – 9%

Mięso i Ryby – 9%

Produkty zbożowe – 8%

Fast Food – 8%

Czekolada – 7%

Owoce i warzywa – 3%

 

Nie wygląda to zachęcająco prawda?

Co zatem robić? Po pierwsze ograniczyć do minimum dostęp do mediów – szczególnie młodszych dzieci. Telewizja i tablet nie powinny pełnić funkcji opiekuna i zapełniacza czasu. Po drugie edukować i wprowadzać zdrowe nawyki już od najmłodszych lat. Dzieci uczą się przez modelowanie, więc najlepsze co możemy zrobić to dawać jak najlepszy, spójny przykład i przekaz dotyczący funkcji i jakości jedzenia w naszym domu. Po trzecie— wspólnie oglądać reklamy obracając w żart ich przekaz. Starszym dzieciom warto tłumaczyć mechanizmy reklam, że chodzi w nich o jak najlepsze pokazanie produktu, który w rzeczywistości taki nie jest. Tłumaczenie, że to nie jest prawdziwa rodzina, też może być pomocne. Warto zwracać uwagę, że ważniejsze od wyglądu jest to z czego składa się posiłek czy produkt. Niestety reklamy rządzą się swoimi prawami, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest jak najrzadsza ekspozycja na nie, bo w to, że uwaga mediów skupi się na ważnych aspektach jakimi są zdrowie i wartość produktów ciężko uwierzyć. Wymaga to ingerencji w system, a tam gdzie w grę wchodzą pieniądze trudno o czyste intencje. Dlatego to my opiekunowie musimy przejąć odpowiedzialność za formę korzystania z mediów przez dzieci i to co wynoszą z ich prezentacji. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marta Szpojda

Marta Szpojda. Jestem magistrem psychologii oraz specjalistą ds żywienia dzieci. Prowadzę szkolenia oraz udzielam prywatnych konsultacji (również on-line). Pomagam w nauce tworzenia pozytywnej, pełnej ciepła relacji. Doradzam jak radzić sobie z trudnymi emocjami swoimi i dziecka. Zajmuję się także nauką i przywracaniem zdrowych nawyków żywieniowych u niemowląt i dzieci.Prowadzę stronę Marta Szpojda. Zdrowe emocje. Zapraszam!
PODZIEL SIĘ!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someoneShare on Google+0Pin on Pinterest0