KOBIETA (1)

Wiecie jaki jest paradoks diety kobiety?

Taki, że po całych tygodniach (na przykład dwóch) wyrzeczeń, tony niezjedzonej czekolady, rezygnacji z rozpoczęcia sezonu na najlepsze lody w mieście, katowania się oglądaniem tych filmików, z uśmiechami i motywującymi tekstami machających kucykami (albo najgorzej, jak ćwiczy taka jedna w rozpuszczonych) chudziutkich trenerek….okazuje się, że oponka dalej otacza talię, a udo ciągle styka się z drugim udem nawet na wdechu! Jak żyć? 

Co gorsza, wchodzisz na wagę a tam 1,5 kg … mniej. To gdzie do cholery ubyło?

Paradoks diety kobiety polega na tym, że na początku zawsze chudnie nie tam, gdzie by chciała! 

Myślisz sobie, co jest grane? Wydajesz stówkę na stanik, a on śmie się dziwnie układać po dwóch tygodniach użytkowania? Trzeba było iść do tej specjalistki układania biustu w miseczkach tak, że z B robi się D! Serio to podobno tak działa…Nie ważne, bo przez tą moją DIETĘ, mam teraz wersję sportową XA! Tak więc sprawdziłam empirycznie, dlaczego większość kobiet modli się przed zjedzeniem bezy. „Panie Jezusku, żeby poszło w cycki.” Myślałam, że mnie to nie dotyczy. Ale przez tą moją DIETĘ chyba zacznę się modlić. I jeść bezy z tego stresu! Czuję, że moje życie powoli się kończy, tracę wszelkie pozostałe mi atuty kobiecości!

Otóż na cyckach dramat się nie kończy! Bo mam wrażenie, że mój tylni wyznacznik piękna nieco się spłaszcza…Do tej pory sądziłam, że jestem po prostu krągła jak Bijons, a znowu natura mi coś odbiera. Natura, albo grawitacja!? Może to po prostu niebezpiecznie zbliża się trójka z przodu i wtedy z tyłu brakuje. Dwa tygodnie DIETY i człowiek się czuje gorzej niż jak był gruby. Jak się popatrzyło z boku byłam, jak odwrócona litera S, a teraz jestem po prostu literą S…

I teraz najgorsze! Mam dla Was dwie wieści: dobrą i złą. Dobra jest taka, że wiem co zrobić, żeby dalej być kobietą. Zła jest taka, że to się wiąże z kolejnym wkładem własnym, AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ! Okazuje się bowiem, że ćwiczenia trzeba jeszcze wykonywać, a nie tylko oglądać i wyobrażać sobie, że ćwiczymy. A czytałam kiedyś, że można tak mentalnie trenować. Nie zaufam już Amerykańskim Naukowcom! Mogłam w tym czasie seriale oglądać! Trzeba ćwiczyć tak naprawdę, bo wtedy podobno tłuszcz zamienia się w mięśnie i z powrotem ma się tyłek i cycki. Ale ja tam boję się, że to kolejna ściema!

Sprawdzał ktoś czy to tak działa, to bym się ewentualnie poświęciła te jeszcze ze dwa tygodnie…? Błagam, Dziewczyny, powiedzcie, że też Wam się topi, nie tam gdzie chcecie! Nie żeby to było dla mnie jakieś pocieszenie, albo, żebym się cieszyła czyimś nieszczęściem… Sprawdzam tylko jak się ma konkurencja panien na wydaniu na rynku :)

 

Anna Paluch

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, specjalistą ds. żywienia, trenerem w Psychologia w Polsce, właścicielką Gabinetu Psychodietetycznego Flow by Ania, autorką projektu “80 dni dookoła zdrowia”, E-kursów "Zaprojektuj Swój Zdrowy Styl życia", czy "Psycho dla dietetyka" ale przede wszystkim lubię i chciałabym inspirować do wprowadzania zmian w swoim stylu życia. Na zdrowie należy patrzeć całościowo i naprawdę trwałe i skuteczne efekty to wynik działań w wielu obszarach. Jednak te kroki są małe i bezbolesne, w ten sposób budują nasze nawyki i zostają z nami na dłużej w przeciwieństwie do szybkich rozwiązań i restrykcji. Szukanie sposobów dzięki narzędziom psychologicznym jak i dietetycznym w podnoszeniu jakości naszego życia jest moją pasją.
Anna Paluch
PODZIEL SIĘ!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someoneShare on Google+0Pin on Pinterest0