indeks

Rodzina. Mama, która sama wychowywała czworo rodzeństwa, ponieważ jej mąż był inteligentnym nierobem z zamiłowaniem do alkoholu. Zamiłowanie to zabrało go z tego ziemskiego padołu w wieku 42 lat. Została Mama i dzieci: córki – 22 lat i 15 lat, synowie – 19 lat i 10 lat. Mama całe swoje życie starała się wychowywać ich skromnie, ale z zasadami, takimi jak szacunek, uczciwość i pracowitość.
Rodzeństwo w obecnej chwili jest już dorosłe, ma swoje rodziny, jednakże nie ma w ich codziennym życiu wzajemnego zainteresowania.
Moim problemem, a właściwie pragnieniem jest stworzyć zażyły kontakt z całym rodzeństwem.  Bardzo boli mnie fakt, iż siostra z zasady mnie krytykuje, nie zawsze w sposób bezpośredni, ale systematyczny od wielu lat. Nigdy mnie nie doceniała, nigdy nie chwaliła, a jedynie w sposób ostentacyjny umniejszała nawet małym sukcesom. Bracia żyją jak chcą. Starszy brat trochę bliżej mnie, a młodszy – w moim odczuciu – bliżej siostry starszej. Jakiekolwiek przedsięwzięcie wymagające wkładu  czasu czy pieniędzy
(przeważnie dla mamy) nie spotyka się z jednomyślnością. Nawet obiady czy spotkania, które sama organizuję, aby się z nimi spotkać, bywają różne.
Nie kłócimy się, ale nie jesteśmy też wobec siebie wylewni. Siostra całe życie mówiła, że ja miałam łatwiej?

Biała Kartka

Biała, niezapisana kartka. Czy to znaczy mało urokliwa, mało interesująca…?

Czy na pewno…?

Białą, czystą kartkę, która leżała na biurku przy otwartym oknie po raz kolejny już porwał wiatr. Uniósł ja wysoko w przestworza. Kartka ucieszyła się bardzo, ponieważ zależało jej, by tym razem trafić w ręce maleńkiej dziewczynki, którą obserwowała każdego dnia ze swojego okna.

Dziewczynka wydawała jej się zjawiskową istotą, cudem. Biała kartka widziała, że dziewczynka często rysowała kolorowe obrazki. Wierzyła, że kiedy dostanie się w jej dłonie, ta mała istota zadba o to, by dłużej nie pozostawała biała i niezapisana.

Taka biała czuła się bezwartościowa, mało ciekawa i niepotrzebna nikomu. Po prostu nie podobała się samej sobie. Wierzyła, że jedyna szansą dla niej jest trafić w ręce dziewczynki.

To nie była pierwsza podróż kartki. Wiatr niejednokrotnie zabierał ją z biurka i niejedne dłonie już ją trzymały, by ponownie zwrócić na biurko. Wciąż jednak pozostawała biała.

Nie uświadamiała sobie, jak pięknie wpisywały się w jej biel promienie słońca, szum wiatru. Nie zauważała, kiedy motyle odbijały w niej swoje piękne, kolorowe skrzydła. Nie czuła tańczących kropli deszczu, które malowały swoją historię, spadając na nieskażoną biel.

Tak bardzo była pochłonięta swoim smutnym pragnieniem, by trafić do dziewczynki, że w swojej bieli nie widziała nic wartościowego.

Ponownie wróciła na biurko zrozpaczona. Ile czasu to już trwa? Ile dni i nocy?

Niespodziewanie pojawił się deszcz i przeraźliwie silny wiatr. Wszystkie zapisane kartki, które leżały na biurku, zostały wciągnięte w strugi wody przez szalejące podmuchy. Po kilku minutach nie było śladu atramentu, kolorów, szlaczków, żadnych ozdób, pozostały tylko czyste kartki…

Po chwili wyszło słońce i wysuszyło je swoimi promieniami. Z kartek wydobyła się nieskazitelna biel. Prawdziwa Dusza kartki.

Biała kartka rozejrzała się zdziwiona i nagle przestała czuć się samotna. Dostrzegła piękno bieli u swoich przyjaciółek. Piękno, które było gdzieś głęboko ukryte pod atramentem. Wcześniej widziała tylko wymyślnewzory i kolory, teraz poczuła piękno bieli.

Uświadomiła sobie również swoje piękno.  Przypomniała sobie o motylach, o kroplach deszczu, o figlarnym wietrze, o wszystkich cudownych doświadczeniach, które przeżyła podczas swoich podróży. Poczuła je po raz pierwszy całą sobą.

I wtedy znowu pojawiła się dziewczynka za oknem, zdziwiona, że tyle białych kartek jest wokół. Jednak nie zainteresowała się nimi i przeszła obok.

Biała kartka uśmiechnęła się. Po raz pierwszy nie poczuła wielkiej tęsknoty za dziewczynką.

Uświadomiwszy sobie własne piękno przekonała się, że nie będzie piękniejsza tylko dlatego, że dziewczynka weźmie ją w ręce i pomaluje.

Bywały dni, że wracała myślami do małej dziewczynki, ale nie były to myśli tęsknoty czy smutku. Doświadczenia te pokazały jej jeszcze coś nowego. Obiecała sobie, że podczas swoich kolejnych podróży zwróci uwagę, czy przypadkiem ktoś jej nie obserwuje. Może jest ktoś, kogo nie dostrzegała, zatopiona w swoim smutku, ktoś, kto wyciąga z tęsknotą dłoń w jej kierunku.

Wyciąga dłoń po białą kartkę.

Co myślisz o historii Białej Kartki? Czy odnajdujesz w niej siebie? Niekiedy uważamy, że dopiero dzięki komuś innemu staniemy się wartościowi. Czekamy na docenienie. A przecież piękno, dobro i szczęście jest w każdym z nas.

Anna Paluch