love-1093232_1280

Coraz więcej słyszymy o kobietach, które mają problem z zajściem w ciąże. Dzieje się to bez względu na wiek, chociaż jak widzimy coraz więcej młodych par musi „odczekać” swoje. Oczywiście to zależy od wielu czynników, na pewno nie pomagają choroby: niedoczynność tarczycy, PCOS czy coraz częściej pojawiająca się insulinooporność, związana z nadwagą. Wiele zmieniło się na przestrzeni lat: spożywamy coraz więcej leków, w tym hormonalnych, jemy coraz więcej przetworzonych produktów, coraz mniej się ruszamy, coraz więcej stresujemy. Nasz organizm stresuje się nie tylko sytuacjami, ale tym co dostarczamy mu z jedzeniem. Nie twierdzę, że dieta jest rozwiązaniem problemu, ale na pewno może wesprzeć i stanowić dodatkowy procent szans na sukces. Warto zadbać o dietę przyszłej mamy i przyszłego taty również!

Czego unikać?

  1. Niezdrowych tłuszczy, głównie trans, które znajdują się w margarynach i przetworzonej żywności (fast foody, słodycze, gotowe dania). Są tanie dlatego często wykorzystuje się je do gotowych produktów. W Stanach Zjednoczonych (gdzie nie grzeszą zdrowym stylem życia) zabroniono korzystania z nich, więc coś jest na rzeczy. Badania wskazują jasno, żywność zawierająca dużo tłuszczu uszkadza jajniki i negatywnie wpływa na jakość spermy. Wskaźniki płodności są najniższe wśród mężczyzn, którzy jedzą dużo żywności zawierającej tłuszcze trans. Korzystaj ze zdrowych tłuszczy: awokado, orzechy, oliwki, masło, olej kokosowy.
  2. Rafinowanego cukru. Najszerszym łukiem należy omijać produkty zawierające syrop glukozowo-fruktozowy, najtańszy, najbardziej chemicznie przetwarzany słodzik. Cukier biały natomiast powinniśmy ograniczyć do minimum, zastępując go wymiennikami, słodkimi owocami. Głównie chodzi o zastąpienie węglowodanów prostych (biały cukier) na złożone (kasze, ryże, makarony, chleb). Dlaczego? Po pierwsze duże spożycie cukru prowadzi do nadwagi, która nie pomaga w staraniach o dziecko. Po drugie biały cukier może niekorzystnie wpływać na owulację.
  3. Alkoholu i kofeiny. Z jednej strony to dodatkowe kalorie, często łączone ze słodkimi napojami, które powodują tycie o obu płci. Po drugie alkohol obniża jakość spermy. Badania przeprowadzone na grupie par, które oczekiwały potomka udowodniły, że partnerki mężczyzn regularnie spożywających alkohol zachodziły w ciążę po upływie dwa razy dłuższego czasu niż kobiety, których partnerzy wcale nie spożywali alkoholu. Generalnie za słabe nasienie odpowiedzialna jest  zbyt mała ilość antyoksydantów czy inaczej za duża ilość wolnych rodników. Zamiast kawy – zielona herbata, czystek, żeńszeń syberyjski. Zamiast drinka czerwone, wytrawne wino, ale najlepiej zrobić sobie detoks. A w diecie dużo warzyw, produktów dobrej jakości, węglowodanów złożonych i dobrych tłuszczy. 
  4. Toksyn i metali ciężkich. Najłatwiej dostępne źródło to produkty uznawane za zdrowe, a więc ryby. Dlatego fanów tuńczyka należy wyhamować ze względu na rtęć, a smakoszy łososia z powodu warunków hodowlanych obfitujących w sterydy, antybiotyki. Najgorsze pod tym względem są ryby importowane głównie z Chin jak panga czy tilapia. Do gatunków zagrożonych skażeniem należą  również tuńczyk, śledź, a w najmniejszych ilościach pstrąg tęczowy i karp. Generalnie bardzo uważanie sprawdzajmy źródło pochodzenia ryb i najlepiej wybierać te rzeczne – z nurtem woda jest czystsza. Natomiast spożywanie jednej puszki tuńczyka, a przecież nie zjadamy jej całej, nawet na tydzień, nie jest jeszcze tragedią. 

    Co w takim razie zrobić?

    Jeść przede wszystkim produkty bogate w NNKT, żelazo, cynk, kwas foliowy i witaminę E. Najłatwiej zapewnić sobie te składniki wprowadzając zdrową obfitą w warzywa i naturalne produkty dietę.

    Nienasycone kwasy tłuszczowe znajdziemy w olejach roślinnych: lnianym, konopnym, rybach (ale tych bez metali ciężkich), awokado, oliwkach.

    Żelazo najłatwiej znaleźć w mięsie, jeżeli spożywamy go niewiele należy korzystać z warzyw: buraków, pietruszki, a także suszonych moreli czy strączek.

    Cynk jest ważny zwłaszcza dla taty dowiedziono, że nawet krótkotrwały niedobór tego mikroelementu zmniejsza poziom testosteronu i objętość męskiego nasienia!
    Znajdziesz go w roślinach strączkowych, pestkach dyni, jajkach, mięsie czy produktach pełnoziarnistych. 

    Kwas foliowy jest oczywiście istotny w czasie ciąży zapewniając prawidłowy rozwój płodu. Jednak również na etapie starania się o dziecko przyda się obojgu rodzicom. Powoduje lepsze funkcjonowanie układu krwionośnego – zapewnia odpowiednie dotlenienie tkanek. Jego niedobór może obniżać objętość nasienia i ruchliwość plemników u mężczyzn. Jego źródłem są warzywa: soja, bob, szparagi, szpinak, brokuły, a także produkty pełnoziarniste.

    Witamina E- „płodności”, tak nazwana kiedy okazało się, że jej niedobory szkodzą obojgu ze starających się o potomstwo. U mężczyzn powoduje zmniejszenie wydzielanie hormonu gonadotropowego, co przyczynia się do zwyrodnienia plemników , a w przypadku kobiet może przyczynić się do zaburzeń w przebiegu ciąży, poronień i obumierania płodu. Znajdziesz ją w: olejach roślinnych, zwłaszcza słonecznikowym, zarodkach pszenicy, orzechach laskowych, żółtkach jaj, warzywach liściastych (np. szpinak, sałata), natce pietruszki.

    Może to głowa?

    Łatwo się mówi, ale nierzadko problem zaczyna się i kończy w naszej głowie. Przestajemy się cieszyć życiem, ludźmi obok, fiksując się na ciąży. Trudno o tym nie myśleć, ale oczyszczenie głowy, odpuszczenie działa czasem jak otwarcie drzwi, które wcale nie były zamknięte. Pewnie nie powinnam się wymądrzać, bo nie mam pojęcia o sprawie. Mam jednak pojęcie, że każde kryzysy w życiu, które przychodzą czasem wymagają po prostu machnięcia ręką i wtedy ta ręka działa jak jakaś pieprzona czarodziejska różdżka. Warto dać sobie czas na prawdziwy relaks, regenerację i spokój. Kiedy najczęściej dzieją się cuda? Nie w aktach desperacji, ale właśnie kiedy nie pozostaje już nic tylko wewnętrzny spokój, że będzie co ma być. Jeżeli jesteście zdrowi, prowadzicie całkiem zdrowy i aktywny tryb życia to może warto zastanowić się, gdzie tak naprawdę jest „defekt”, może w głowie?

    Okazuje się, że zazwyczaj chodzi o to samo – wprowadzenie zdrowego stylu życia i unikanie niezdrowej i przetworzonej żywności, to zawsze się sprawdza. Niestety bywa, że oczekujące potomstwa pary stres zajadają słodyczami lub zapijają alkoholem, pogarszając de facto sprawę. Może warto podjąć jeszcze ten jeden wysiłek, może pomoże? Aktywność fizyczna, nie tylko w sypialni, jest również kolejnym krokiem do poprawy zdrowia. Wysiłek oznacza spalanie kalorii i nadprogramowej tkanki tłuszczowej, a więc pozbywanie się nadwagi. Wiąże się z ustabilizowaniem insuliny, w końcu również hormonu, pośrednio wpływając na gospodarkę hormonalną. Facetom podskakuje testosteron i polepsza się jakość spermy. Generalnie ludzie aktywni poza sypialnią, mają większą ochotę na aktywność w sypialni, a więc szansa na potomstwo się zwiększa.

    Tym pozytywnym akcentem zakończmy!

     

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, specjalistą ds. żywienia, trenerem w Psychologia w Polsce, właścicielką Gabinetu Psychodietetycznego Flow by Ania, autorką projektu “80 dni dookoła zdrowia”, E-kursów "Zaprojektuj Swój Zdrowy Styl życia", czy "Psycho dla dietetyka" ale przede wszystkim lubię i chciałabym inspirować do wprowadzania zmian w swoim stylu życia. Na zdrowie należy patrzeć całościowo i naprawdę trwałe i skuteczne efekty to wynik działań w wielu obszarach. Jednak te kroki są małe i bezbolesne, w ten sposób budują nasze nawyki i zostają z nami na dłużej w przeciwieństwie do szybkich rozwiązań i restrykcji. Szukanie sposobów dzięki narzędziom psychologicznym jak i dietetycznym w podnoszeniu jakości naszego życia jest moją pasją.
Anna Paluch

Latest posts by Anna Paluch (see all)