bake-1001728_1280

7 dni wyzwań z 80 zrobione! Nie było chyba nawet tak trudno, a zaangażowanie uczestników zachwyca i buduje. Oczywiście jeśli czytasz ten wpis pierwszy raz, wiedz, że możesz dołączyć do projektu na każdym jego etapie.
Tutaj znajdziesz wszystkie informacje.

Tak sobie wymyśliłam, że cotygodniowe podsumowanie na blogu będzie oprócz informacji zawierało dodatkowe ciekawostki i odpowiedzi na pytania, które pojawiają się w trakcie dyskusji. Dlatego bądźcie na bieżąco ze wszystkimi źródłami wiedzy!  Myślę, że tak będzie dobrze!

W takim razie co dobrego robiliśmy w tym tygodniu dla naszego zdrowia?

  1. Zaczynamy dzień od szklanki wody z cytryną!

    To dobry nawyk nie tylko jednorazowo. Warto go wprowadzić na stałe do repertuaru porannych rytuałów. Moja koleżanka przy okazji dnia wody z cytryną, opowiedziała mi, że zauważyła u siebie pozytywne rezultaty tego nawyku już po kilku miesiącach. Nie łapie ją zimowy katar i lepiej walczy z osłabieniem, a nawyk tak jej wszedł w krew, że jeśli zapomni rano wypić szklanki, to myśli o niej cały dzień! :)
    Pytaliście czy może być limonka? Cytryna jest tradycyjnym wyborem, ale jak najbardziej możesz wybrać inne cytrusy lub rozpuszczać łyżkę octu jabłkowego w szklance wody. Chodzi o to, aby kwaśne produkty, zadziałały zasadowo na nasz układ trawienny. Wiem, brzmi paradoksalnie, a jednak! 
    Czy taka woda działa negatywnie na szkliwo zębów? Nie wydaje mi się aby sok, z góra, połowy cytryny rozpuszczony w szklance wody miał taki wpływ. Dobrze nie myć zaraz po ekspozycji na kwaśne owoce zębów. Tyle.
    Czy woda musi być ciepła? Nie jest to przymus. Aby pobudzić pracę jelit, dobrze się sprawdzi ciepła woda. Osobiście nie lubię zaczynać dnia od zimnego napoju, dlatego tym mi odpowiada taki sposób. Natomiast jeśli Twoim przyzwyczajeniem jest zimna woda, żaden problem!

  2.  Garść orzechów! 

    Orzechy to zdrowa przekąska, ale jej minusem jest kaloryczność i to, że ten nałóg wciąga :) Natomiast dla dobrych kwasów tłuszczowych i aminokwasów warto kilka razy w tyg sięgać po kilka orzechów. Trzeba tylko hamować żądzę. 
    Sposobem może być:
    – wybór orzechów w łupinach, trochę więcej czasu i energii trzeba aby się dostać do środka,
    – odliczenie konkretnej ilości orzechów do miseczki i schowanie głęboko reszty,
    – kupowanie małych porcji,
    Wybieraj teraz dla siebie ze względu na właściwości:
    Migdały: w 20% składają się z białka, w 100g mamy ok. 80% zapotrzebowania dziennego na magnez, ponadto bogate w wit. E i B2 – dbamy o jędrną i młodą skórę. Wykorzystywane do robienia naturalnego mleczka roślinnego.Nerkowce: Białko w 18 %, ale za to najbogatsze w cynk, fosfor, żelazo. Dodatkowo bogate w potas i magnez z tego względu są zalecane przy walce z nadciśnieniem. Ze względu na zawartą niacynę wspomagają osoby nerwowe, a także poprawiają pamięć. Są bardzo smaczne, mają subtelny miąższ i są słodkawe, dlatego właściwie je się je bez dodatków.

    Orzech włoski:

    mamy do niego łatwy dostęp, często w ogrodzie. Mają naprawdę dobrą ilość kwasów omega 3 – już kilka pokrywa ich dzienne zapotrzebowanie. Dodatkowo zwierają wit B6 i kwas foliowy, dlatego polecane są kobietom w ciąży. Zawierają l-argininę wspierającą pracę układu krwionośnego oraz kwas alfa-linolenowy zabezpieczający przed chorobami układu krążenia.

    Pistacje:

    dodatkowy fitness, żeby pozbyć się łupiny i też zje się ich mniej (może)! Często dosalane, więc to punkt ujemny. Ratuje je spora dawka potasu i betakarotenu. Oczywiście bardziej wartościowe są te nieprażone, gdyż tracimy wtedy większość wartości, ale trudno znaleźć takie w sklepie.

    Orzech brazylijskie:

    to już legendarne, że wystarczą 2 orzechy brazylijskie, aby dostarczyć dzienną dawkę selenu – działa antyoksydacyjnie i polecany mężczyznom dla lepszej produkcji nasienia. Wspomaga odporność, poprawia pracę tarczycy.

    Makadamia:

    kaloryczne 718 kcal/100g! Charakteryzuje je duża dawka jednonienasyconych kwasów tłuszczowych – pomagają walczyć z chorobą wieńcową czy zakrzepicą. Mają maślany smak, w końcu są bardzo tłuste. Sprzedawane raczej bez łupin, które są bardzo twarde.

    Orzechy ziemne:

    Dojrzewają pod ziemią, stąd nazwa. Kategoryzuje się je do roślin strączkowych, faktycznie mają najwięcej białka wśród orzechów 25g/100g. Idą na rekord pod względem zawartości wit B3, ale też mają sporo kwasu foliowego. Ostrożnie ze spożywaniem w stanie błogosławionym, gdyż często uczulają. Zresztą z tego powodu właściwie na każdym produkcie jest zaznaczona ich ewentualna obecność. Oczywiście lepiej wybierać te w łupinach, niż solone i prażone. Zachęcam do samodzielnego robienia masła orzechowego. Wystarczą fistaszki, odrobina soli i dobry blender. Na sklepowych półkach mamy dodatkowo utwardzane tłuszcze czy cukier w słoiku, po co?

  3. 30 minut spaceru!

    Zdrowie to nie tylko ciało, jedzenie lub jego brak. Zdrowie to również dbanie o kondycję, regenerację i relaks. Krótki spacer może spełnić wszystkie warunki. Kilka argumentów, ależ proszę:

    • Jeśli postarasz się nie myśleć o pracy, domu – masz szansę oczyścić umysł z niepotrzebnych spraw. Dać sobie chwilę na reset. W domu zawsze coś jest w nas w stanie rozproszyć, w trasie jest łatwiej.
    • Odstresuj się. Czasem dobrze trzasnąć (ale tylko trochę) drzwiami i iść chwilę przed siebie. Sporo można sobie przemyśleć nie napotykając się na osobę, z którą było przed chwilą spięcie. Możesz złapać dystans. Przeanalizować (naprawdę) na chłodno sytuacje. Wracasz zupełnie z innym nastawieniem.
    • Nie muszę przypominać, że stres powoduje choroby i nie pozostaje bez znaczenia w procesie odchudzania!
    • Dotlenisz się. Oddychaj powoli i głęboko. Skup się na oddechu. Oddaj się aktywnej medytacji. Zachwyć się tym co mijasz!
    • Spalisz trochę kalorii, ale spaceruj intensywnie i co najmniej 20 minut. Po tym czasie ciało czerpie energię z zachomikowanego tłuszczu. Zaczynasz swoją przygodę ze sportem? Marsze to naprawdę dobry start!
    • Jeśli zamierzasz spacerować powoli, możesz potraktować to jako sposób na regenerację, po cięższym treningu. To dobry patent na dni „roztrenowania”, kiedy i tak nas nosi.
    • Wybierając się na spacer z człowiekiem, masz możliwość swobodnie pogadać o rzeczach ważnych lub zupełnie nieważnych. Wspólny parasol, pójście pod ramię. Randka w mglisty i dżdżysty dzień, ważne, że razem!
  4. Jemy sezonowo!

    Zima to sezon na korzeniowe warzywa, jarmuż i cytrusy! Warto korzystać z warzyw i owoców, które mają witaminy, minerały i smak. Niestety pomidory, ogórki smakują teraz jak papier i pachną niczym. Nie szukaj egzotycznych rozwiązań z końca świata, postaw na to co rodzime! A jakie były wasze sposoby?
    MonikaBurak pieczony z jabłkiem i twarogiem zmiksowany, plus goja i słonecznik.
    Bernadetta: do zup ostatnio daję dużo cebuli, czosnku, marchewki, soczewicy lub na zielono – pora i ziemniaki. Wszystko na roślinnym bulionie w formie gęstej zupy lub kremu.
    Justyna: Roszponka, feta w kostkę, buraczki upieczone w całości w piekarniku (lub ugotowane w szybkowarze) w kostkę, do tego pieprz, olej lniany i uprażone pestki dyni i słonecznika.
    AniaU mnie dziś seler, pietruszka, marchew, cebula i ziemniaki w zupie kremie z soczewicą.
    Osobiście polecam połączenie pieczony burak, kasza jaglana, jabłko i orzechy wszystko wrzucone na olej kokosowy, posypane słonecznikiem i wiórkami kokosu!
    Dziękuje za wasze przepisy!

  5. Ostro doprawiamy!

    Ostre przyprawy dobrze się sprawdzają w pobudzaniu metabolizmu, dodaniu walorów smakowych potrawom oraz rozgrzaniu się w te chłodne dni. Cynamon, imbir, kardamon, chili, pieprz cayenne, czosnek to nasze hity. Jak się okazało korzystacie z nich zarówno do potraw jak i napojów. To świetnie, im więcej tym lepiej! Małe przypomnienie, co i jak z tymi przyprawami:

    • Imbir  

      ułatwia trawienie, pobudzając wydzielanie soku trawiennego, pomaga na wzdęcia, leczy przeziębienia dzięki zawartości substancji przeciwzapalnych, pomaga stawom, działa przeciwobrzękowo dzięki moczopędnym właściwościom, pomaga łagodzić migrenowe bóle i mdłości, ma działanie odświeżające i odkażające głównie w jamie ustnej, poprawia ukrwienie mózgu zwiększając koncentracje oraz krążenie krwi, dlatego na Wschodzie uznany jako powodujący ogień w ciele! Oczywiście najlepszy byłby świeżo starty, ale nawet tym w proszku nie pogardzimy.

    • Kardamon 

      wspomaga trawienie białek, reguluje pracę układu trawiennego, ma właściwości antyseptyczne, rozgrzewając pomaga w walce z przeziębieniami, natomiast jako olejek do masażu rozbudza zmysły, starożytni Indianie uznawali go jako lek na otyłość, ale to już teoria nieco grubszą nicią szyta ;)

    • Kurkuma

      dla niej będzie osobny zupełnie dzień! Cudowna przyprawa o silnych właściwościach przeciwzapalnych, przeciwwirusowych. Mówi się wiele o jej właściwościach antykancerogennych. Wzmacnia odporność oraz wspomaga pracę wątroby. A dodatkowo fajnie barwi potrawy i naturalną wegetę!

    • Cynamon

      jest źródłem manganu, żelaza, błonnika i wapnia, może powodować obniżanie złego cholesterolu – spożywany regularnie, wspomaga leczenie infekcji wywołanych drożdżakami, ma właściwości antybakteryjne i antygrzybicze.

    • Goździki

      pamiętacie wkładanie goździka na bolącego zęba? Nie bez powodu, mają one działanie uśmierzające w bólu i antyseptyczne, czy to w postaci olejku czy rozgniecionych ziaren. Pąki z drzewa stosowane w medycynie naturalnej w leczeniu bezsenności, czy radzenia sobie ze stresem. Są one również źródłem przeciwutleniaczy, a te jak wiemy, potrzebne są w walce z wolnymi rodnikami, na każdym kroku. Ma działanie również przeciwzapalne i przeciwgrzybicze.

    • Pieprz cayenne

      wyrabia się z ostrej papryki, zawiera więc zbawienną kapsaicynę. Podrażnia ona neuropeptyd odpowiedzialny za ból, dlatego może wspomóc walkę z zapaleniami, bólami zatok czy migrenowymi. Działa przeciwbólowo, wzmacnia odporność, ale też hamuje już rozwijające się zakażenie. Podobnie działa na układ trawienny pobudzając działanie błon śluzowych – wspomaga trawienie. Należy uważać na pieprz w przypadku zażywania niektórych leków, jak choćby: aspiryny, na cukrzycę czy ACE inhibitorów. Wtedy należy się skonsultować z lekarzem.

    • Papryczka chilli

       również zawiera kapsaicynę, więc ma podobne właściwości, co pieprz cayenne. Działa jako termogenik zwiększa ciepłotę ciała i przyspiesza funkcje życiowe. Pomaga walczyć z chorobami układu trawiennego.

  6. Pieczemy chleb!

    Ambitne zadanie na weekend! Nie odpuszczamy! Zwłaszcza, że nie możemy być pewnie jakości chleba, który kupujemy. Niestety nierzadko są wykonywane z gotowych, mrożonych mieszanek. Barwę ciemnego, a więc w naszym mniemaniu zdrowego, chleba zawdzięczamy karmelowi. Naprawdę trzeba się postarać, aby znaleźć dobrą piekarnie z chlebem na zakwasie. Nic nie zastąpi własnoręcznie wyrobionego i upieczonego chleba. Mamy wgląd we wszystkie składniki. Może często jest nierówny, popękany, niski lub garbaty, jednak tak właśnie wygląda chleb z domowej taśmy. To wyznacza jego naturalność. Dzięki różnym mechanicznym udogodnieniom, możemy wyrobić chleb w 3 minuty! Naprawdę warto!
    Zwłaszcza jeśli natrafi się na tego rodzaju artykuły…. 

  7. Idziemy do sauny!

    Sauna dla mnie to sposób na regenerację, relaks i rozgrzanie wiecznie zimnych stóp. Jednak jak już wiecie sauna wspiera funkcjonowanie naszego organizmu i może mieć znaczenie w kuracji wielu dolegliwości, a już na pewno nie zaszkodzi. Nie bez powodu korzysta z niej wielu sportowców.
    Ale sauna to może być również sposób na rozrywkę. Słyszeliście o rytuałach w niej wykonywanych?
    Rytuał polewania kamieni tzw. „aufguss”, przeprowadza specjalna osoba. Do najbardziej popularnych należą seanse zapachowe, podczas których wykorzystuje się olejki eteryczne – miętowe, owocowe, itd. Modne są też rytuały solne, podczas których rozgrzaną skórę naciera się solą z Morza Martwego. W Bułgarii powodzeniem cieszą się seanse miodowe, podczas których ciało smaruje się lekko skrystalizowanym miodem i dodatkowo inhaluje się za pomocą olejków kwiatowych. W saunie chłopskiej na ziemi leżą gałęzie świerku, a na półkach leży siano, czy szyszki (podgrzane korzystnie wpływają drogi oddechowe i wydzielają miły dla nozdrzy zapach). W oknach wiszą zasłony w kratki i panuje domowa atmosfera. Tyle tylko, że wszyscy siedzą nago…

    W kolejnym tygodniu znowu zadbamy o nasz CUD! W zdrowym ciele, zdrowy duch i na odwrót! Mam nadzieję, że jesteście pełni zapału na kolejne wyzwania. Nie będziemy się nudzić i nie będzie przewidywalnie! A jak oceniacie projekt do tej pory?

     

Anna Paluch

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, specjalistą ds. żywienia, trenerem w Psychologia w Polsce, właścicielką Gabinetu Psychodietetycznego Flow by Ania, autorką projektu “80 dni dookoła zdrowia”, E-kursów "Zaprojektuj Swój Zdrowy Styl życia", czy "Psycho dla dietetyka" ale przede wszystkim lubię i chciałabym inspirować do wprowadzania zmian w swoim stylu życia. Na zdrowie należy patrzeć całościowo i naprawdę trwałe i skuteczne efekty to wynik działań w wielu obszarach. Jednak te kroki są małe i bezbolesne, w ten sposób budują nasze nawyki i zostają z nami na dłużej w przeciwieństwie do szybkich rozwiązań i restrykcji. Szukanie sposobów dzięki narzędziom psychologicznym jak i dietetycznym w podnoszeniu jakości naszego życia jest moją pasją.
Anna Paluch
PODZIEL SIĘ!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someoneShare on Google+0Pin on Pinterest0